10. „Jestem introwertykiem. A Ty?”

Processed with VSCOcam with p5 preset

Ostatnio przypadkiem znalazłam się na kanale Włodka Markiewicza. Nigdy nie oglądałam Lekko Stronniczych. Filmy wydawały mi się głupiutkie i zwykle nie wnoszące nic wartościowego. Z tego powodu nie miałam okazji wcześniej zetknąć się z obecną twórczością Włodka. Ku mojemu zaskoczeniu, kanał posiada tak wiele wartościowych treści, że nie sposób nie zatrzymać się na nim na dłużej.

Jednak jeden film skłonił mnie do dłuższych refleksji. Nie chcę powielać we wpisie tego, co Włodek doskonale wyjaśnił w filmie. Opisał między innymi naturę introwertyków, podzielił ich na dwie słuszne grupy. Jedną z nich jest stereotyp introwertyka, który krąży w naszym w społeczeństwie. Żyjemy w czasach, kiedy bycie introwertykiem, to bycie „tym gorszym”, zacofanym, niewartym uwagi… W szkołach nie zapewnia się im odpowiednich warunków do wykorzystania ich potencjału w pełni. W tym temacie warto jest również sięgnąć po doskonały TED talk:

Sama jestem introwertyczką. Całą swoją energię czerpię z „wewnątrz”. Mam 17-lat i na tle rówieśników faktycznie się wyróżniam. Nigdy nie mówię zbyt wiele, za to przez mój umysł każdego dnia przechodzi tysiące myśli, które non stop analizuję. Nie znoszę imprez, a najlepiej czuję się we własnym domu. Wolę przebywać w małym gronie bliższych mi osób. Przez całe życie miałam z tym problem, czułam się „inna”. W końcu doszłam do kluczowego wniosku, który bardzo mnie poruszył; taka już jestem i muszę się pogodzić z własną naturą. Brzmi banalnie i słyszymy to wielokrotnie… Nabiera jednak sensu dopiero wtedy, gdy sami to zrozumiemy. Nie zmieniaj się i zmuszaj do czegoś na siłę. Czas zaakceptować i wykorzystać w pełni swój potencjał, którego nota bene mamy całkiem sporo. 🙂

Reklamy

3 thoughts on “10. „Jestem introwertykiem. A Ty?”

  1. Podziwiam dojrzałość przebijającą się zwłaszcza z ostatnich akapitów, jakby nie pasującą do tak młodej osoby. Także jestem introwertykiem tylko, że o ile Ty masz wszystko przed sobą, ja już mam generalnie większość poza sobą.
    Te tysiące myśli i analiz… to jest na pewno na plus tego typu osobowości. Myślenie kształtuje intelekt. Obserwujemy świat i widzimy więcej niż inni, więcej rozumiemy i z wiekiem nasz ogląd świata staje bardzo dojrzały i głęboki. Mamy większą szansę by zostać pisarzem lub malarzem, naukowcem, świetnie sprawdzamy się w zawodach wymagających skupienia, analitycznego myślenia, umiejętności celnego formułowania myśli. Łatwo osiągniesz wysokie wykształcenie, będziesz pochłaniać lektury, których Twoi znajomi ledwo będą rozumieć, słuchać muzyki, której inni w ogóle nie znają. Ale… introwertyk ma małe szanse na jakąś większą karierę zawodową. W społeczeństwie liczą się umiejętności społeczne, a nasze nie są zbyt dobre. Nie umiemy robić dobrego wrażenia i zjednywać sobie ludzi, a bez tego nie zajdziemy wysoko w hierarchiach zawodowych.
    Z czasem może zaczniesz się czuć niedoceniana, jak ja dojdziesz do smutnego wniosku, że cały ten twórczy i intelektualny potencjał pozostał niewykorzystany, że nie zostaliśmy odpowiednio docenieni. Z przykrością stwierdzamy, że o wiele większe uznanie zyskują osoby duchowo i intelektualnie płytkie i miałkie, ale za to umiejące robić wokół siebie dużo szumu.
    Z tym małym gronem dobrych przyjaciół a na dłuższą metę także może być problem. Licealne przyjaźnie w przeważającej mierze się rozpadną gdy rozejdziecie się po wyższych szkołach i uczelniach. Później będzie to grono coraz trudniej znaleźć i utrzymać. Ludzie coraz bardziej będą zaabsorbowania pracą, karierą, zakładaniem rodziny, kredytami na mieszkania i w końcu dziećmi. Przyjaźnie przerodzą się w powierzchowne znajomości i krótkie pogawędki sprowadzające się często do wylewania żali bądź epatowania swoimi sukcesami. Nie będziesz chciała słuchać tego bełkotu a trudno będzie znaleźć kogoś, kto będzie nadawał na tej samej fali. To raczej rzadka częstotliwość. Oczywiście, jak powiadasz, siebie nie zmienisz, jeśli będziesz próbować, tylko zrobisz sobie krzywdę.
    Musisz uważać, żeby introwertyzm nie wciągnął się w poczucie osamotnienia i wyobcowania, żeby w ramach tego, fachowo mówiąc, deficytu umiejętności społecznych nie popaść w jakiś niesatysfakcjonujący związek, nie pozwolić sobie na (kuszące czasem) zamknięcie się w bezpiecznym gnieździe własnego wewnętrznego świata. Ten świat wydaje się wielokrotnie lepszy do tego zewnętrznego, ale nasze życie toczy się w świecie realnym, płytkim, banalnym i brutalnym i trzeba się z nim, po mimo wewnętrznego sprzeciwu, mierzyć. Bo jeśli nie, zaczniemy wpadać w izolację i ten świat pełen hałaśliwych ekstrawertyków będzie coraz wredniejszy i odpychający. Izolacja, osamotnienie, poczucie niedoceniania przez innych – to najlepsza recepta na depresję. Nie na chwilowego „doła”, tylko na porządną, podręcznikową depresję całą gębą.
    Musisz uważać na siebie przez najbliższe 10 lat w szczególności, gdyż bardzo często na depresję zapadają młodzi ludzie, do jakiegoś 25-go roku życia, właśnie z powodu tych zmian w środowisku od których zacząłem ten wpis.
    Sam przeżyłem ciężko rozpad świata związanego z okresem licealnym. Potem już nigdy nie było podobnie. Przez studia (niestety kiepsko wybrane) przeszedłem w narastających objawach początków depresji. Raczej nie zdajemy sobie sprawę, że ona się w nas rozwija, raczej uważamy, że tak musi być, że tym się różni dorosłość od młodości, że musi być trudniej, jakby gorzej pod wieloma względami, taki lajf niestety.
    Ale to nieprawda, świat dorosły nie jest gorszy od świata młodzieńczego, to tylko nam się zmienia ogląd i nasza pozycja w nim mierzona według wysokich standardów panujących wewnątrz nas.
    Może życie introwertyka jest trudniejsze niż innych, ale z pewnością jest głębsze, pewien dystans do świata blichtru i pozorów jest przydatny, aby zachować rozsądek, godność i szacunek dla siebie. Nasze relacje z ludźmi, jeśli już zaistnieją, są głębokie i prawdziwe. Nie jesteśmy mistrzami pierwszego wrażenia, ale przyjaźń z nami jest iście szekspirowska, nasze relacje uczuciowe są absolutnym przeciwieństwem facebookowego stylu życia. Musimy żywić przekonanie o własnej wysokiej wartości, bo tak naprawdę jesteśmy więcej warci, niż większość ludzi z naszego otoczenia.
    Życie introwertyka jest jak spacer po cienkiej linie. Dopóki zachowujemy zdrową równowagę dzielnie posuwamy się do przodu, ale jeśli coś nas zachwieje to łatwo o katastrofę, z której trudno się podnieść.
    U mnie sprawy poszły nie najlepiej. Depresja narastała przez 30 lat aż w końcu doprowadziła do poważnego kryzysu. No i jeszcze alkohol… Introwertycy są podatni na uzależnienie, alkohol to złudny lek na depresję i samotność. Zaliczyłem pobyt w psychiatryku i w ośrodku leczenia uzależnień, miesiące psychoterapii i zmagania się z samym sobą. Dopiero wtedy odkryłem, co się tak naprawdę w moim dorosłym życiu działo…
    Dziś żyję od nowa; liczę, że przez te lata, które mi pozostały jeszcze wiele nadrobię. Teraz widzę świat w jasnych barwach po mimo, że od czasu do czasu ataki depresji próbują mnie powalić, wstaję i wiem, że jestem wielki.
    Tylko po co to wszystko przechodzić… wystarczy odpowiednia doza świadomości swoich zalet, braków i czyhających zagrożeń i życie będzie piękne – całe, a nie tylko kilka młodzieńczych lat….

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jestem bardzo wdzięczna za Twój komentarz! Doceniam to, że tak się rozpisałeś.. W niektórych Twoich słowach odnajduję siebie, mam wrażenie, że siedzisz we mnie i piszesz to, co czuję….

      Faktycznie często słyszę o mojej dojrzałości. Przede mną stoi wybór studiów, przyszłego zawodu i nie jest łatwo zdecydować się na coś konkretnego. Jak pewnie możesz się domyślić, bardzo mocno to analizuję. Niestety jestem świadoma tego przykrego faktu odnośnie kariery zawodowej. Część mnie chciałaby zmieniać oraz podbijać świat, zależy mi na tej sferze życia, ale tak jak piszesz- dobre wrażenie i przebojowość nie należą do moich (naszych) mocnych stron. Już teraz podczas szkolnych lat zauważam te „intelektualnie pytkie” osoby, które mają parcie na szkło i cwaniactwem brną do przodu. A ja zgrzytam ze złości zębami…
      Jeśli chodzi o przyjaciół, to w moim przypadku ogólnie jest ciężko z ludźmi.. I kilka lat temu poważnie dałam wciągnąć się w osamotnienie oraz izolację. Teraz powoli się otwieram, ale myślę, że już zawsze pozostanę trochę wycofana… Na szerokim gronie przyjaciół mi nie zależy, a jedynie chciałabym znaleźć bratnią duszę i mieć ją zawsze obok siebie. Mam jednak obawy, że z moimi umiejętnościami społecznymi (a właściwie ich brakiem) może to nie być takie proste… O depresję również się otarłam, ale jakoś postarałam się sama sobie wszystko w głowie poukładać. Zdaję sobie jednak sprawdę z tego, jak duże mam skłonności do wpadania w dołek, więc staram się „pilnować”. Do alkoholu czuję awersję, więc mam nadzieję, że nie ulegnie to zmiaine.
      Cieszę się, że udało Ci się pozbierać. Mimo że swojego bagażu doświadczeń tak łatwo nie zrzucisz, to wierzę, że teraz będzie już tylko lepiej. Nie myśl o tym, że masz większość za sobą, bo nigdy nie jest za późno na lepsze życie 🙂 Jeszcze raz podkreślam, jak bardzo wdzięczna jestem za Twoją wiadomość i wciąż nie mogę wyjść z podziwu, że ktoś… praktycznie zupełny obcy może tak doskonale opisać moją naturę…

      Polubienie

  2. Hej! Chcę ci powiedzieć jedno. Dzięki tobie odkryłam co według innych ludzi ,,jest ze mną nie tak”. Ostatnio wszyscy wokół mnie imprezują choć mają 15 lat. Dla mnie jest to dziwne i nie ciągnie mnie do tego. Dzięki tobie dowiedziałam się czegoś o samej sobie. Dziękuję 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s